Nie ma dowodów naukowych, ale efekty się pojawiają …

No właśnie…

Nie można zaprzeczyć, że niektóre Rodziny u swoich Najbliższych, którzy skorzystali z sesji delfinoterapii, obserwują różne pozytywne zmiany, czy to w zakresie samopoczucia, nowych umiejętności, nowych zachowań, czy też większej motywacji do dalszej pracy i rehabilitacji.

Z pewnością nauka nie potrafi wszystkiego wyjaśnić i wciąż jeszcze jest “bezradna” wobec pewnych fenomenów, które trudno zmierzyć, zbadać, skwantyfikować. I być może nie trzeba dowodów naukowych niezbicie potwierdzajacych skuteczność danej metody, by korzystać z form terapii, które mogą przynieść wymarzone efekty. Zresztą nie ma przecież 100%-owo skutecznych terapii…

Na pewno zawsze warto brać pod uwagę potencjalne ryzyka, to, czy koszty są współmierne do efektów, czy nie można takich samych efektów osiągnąć inaczej, szybciej, prościej, w sposób pozwalajacy na ich utrwalenie.

Warto też zwrócić uwagę na to, co podkreśla dr Lori Marino analizując , skąd często biorą się doniesienia o efektach różnych terapii. Dr Marino nie polemizuje z pozytywnymi rezultatami delfinoterapii. Pokazuje jedynie, że mogą się one pojawiać z zupełnie innych powodów, niż obecność delfina w trakcie sesji.

Oto klasyczne zjawiska i efekty, które często generują pojawienie się pewnej poprawy w leczeniu:

Efekt placebo

Efekt placebo jest bardzo szeroko opisanym i udokumentowanym zjawiskiem w medycynie. Związany jest on  z tym, że osoba leczona i jej otoczenie spodziewają się poprawy i zakładają ją z góry. A spodziewają się, ponieważ terapia  z udziałem delfinów jest szeroko rozreklamowana a instutucje zajmujące się pośrednictwem i realizacją delfinoterapii rozbudzają swoją ofertą odpowiednio duże nadzieje. Rezultaty mogą się pojawić nawet jeśli w terapii zabrakłoby najważniejszego składnika odpowiedzialnego za efekt. Samo placebo już wystarczy.

W medycynie często zdarza się, że pacjent, który przyjął placebo, zamiast prawdziwego leczenia, naprawdę zdrowieje. Okazuje się także, że sama wizyta lekarza, czy drobna porada udzielona niekoniecznie w gabinecie może znacznie poprawić stan pacjenta. Ta sfera psychiki człowieka nie jest do końca zbadana. Z drugiej strony chory, wierząc, że przyjął silną dawkę leku albo że poddano go naprawdę skutecznej terapii czy operacji, zauważa u siebie poprawę (przecież tak musi być!), chociaż ona w rzeczywistości nie nastąpiła.

Efekt nowości

Nowe wydarzenia i doświadczenia (poza pewnymi wyjątkami – np. w odniesieniu do części osób autystycznych, zwłaszcza nieprzygotowanych na takie nowe doświadczenia) same w sobie odbierane są jako ekscytujące, wnoszące nową nadzieję, na nowo dopingujące, zwłaszcza jeśli są tak atrakcyjne, jak nowe otoczenie, wakacyjny urlopowy klimat przełamujący rutynę codzienności, obecność dużego, osobliwego zwierzęcia. Nowa sytuacja zazwyczaj ma w sobie duży ładunek energii, ekscytacji i entuzjazmu. Może okazać się bardzo ważnym, pożądanym bodźcem stymulującym. 

Sprzyjający konstrukt (zestaw sprzyjających okoliczności)

W przypadku delfinoterapii istnieje wiele występujacych równocześnie elementów, które mogą mieć wpływ na pojawienie się pozytywnych zmian:  nowa metoda pracy, nowi terapeuci z innym podejściem, obecność i uwaga całej rodziny, prowadzone jednocześnie zajęcia w klasie i zajęcia w wodzie, terapia adresowana do całej rodziny, woda jako środowisko terapii, wakacyjny, często egzotyczny klimat i miejsce, relaks dla wszystkich członków rodziny, oderwanie się od codziennych stresów, pracy zawodowej, codziennych trosk, wreszcie obecność charyzmatycznego, inteligentnego, reagującego na polecenie zwierzęcia  – dużego i egzotycznego.

Problem polega jednak na tym, że działają być może tylko nieliczne elementy z tego zestawu. Być może  poprawę funkcjonowania u danej osoby powodują przede wszystkim zajęcia w wodzie, a może nowe poedejście nowych terapeutów i sesje realizowane bez stresu w zupełnie innym otoczeniu, a może wreszcie to, że rodzicie zaczęli przejawiać zupełnie inne postawy i ich “drugi oddech”, entuzjazm i radość udzieliły się też Dziecku…

Badania naukowe, m.in. dr Nathansona i dr Lukiny z Ukrainy, które Lori Marino poddała krytycznej analizie, obciążone są niestety w/w efektami. Nie zadbano w tych badaniach o taką metodologię (np. podwójnie ślepe próby, obecność grupy kontrolnej itp.), która pozwoliłaby uchronić owe badania przed tymi mankamentami.

Więcej na ten temat tutaj:  (plik pdf w wersji anglojęzycznej) Marino – More Flawed Data 2007

Co w takim razie z tym wszystkim robić?

  • Nauka nauką, ale przecież warto zawierzyć własnej rodzicielskiej intuicji. Nawet kierując się założeniami Evidence Based Medicine (Medycyny Opartej na Faktach) warto traktować wyniki badań jako wskazówkę w decyzjach terapeutycznych ale nie jako jedyne i rozstrzygające kryterium.
  • Na pewno warto rozważyć wszystkie za i przeciw. Warto z dużą dozą ostrożności traktować zapewnienia i marketingowo brzmiące relacje zamieszczane przez instytucje oferujące delfinoterapię. Warto wreszcie zwrócić uwagę, że nie ma tam z jakichś powodów relacji rodzin, które zawiodły się na delfinoterapii
  • Nieoceniony będzie kontakt z rodzinami, które mają konkretne doświadczenia z delfinoterapią. Z jednym jednak zastrzeżeniem. I to bardzo istotnym. Każde dziecko może reagować zupełnie inaczej. Każde może mieć inne potrzeby. Bo każde ma inną historię, jest na innym etapie rozwoju i leczenia i funkcjonuje  w innych uwarunkowaniach. Porady od innych pomogą przede wszystkim, by zweryfikować pewne mity, by zdobyć praktyczne informacje i móc je odnieść do sytuacji własnej rodziny.
  • Rodzinom, które skorzystały już z delfinoterapii warto zadać właściwe pytania, aby uzyskać użyteczne dla siebie odpowiedzi
    • W czym pomogły delfiny?
    • Jakie konkretne zmiany wywołały?
    • Których zmian i postępów nie można było uzyskać w żaden inny (poza delfinoterapią) sposób?
    • Na ile trwałe okazały się te efekty?
    • Co delfiny i delfinoterapeuci zrobili naprawdę dobrego / innego?
    • A co wydarzyło się niepokojącego? Złego?
    • Na co postawić?
    • Czego się wystrzegać?
  • Zwłaszcza w odniesieniu do dzieci autystycznych trzeba wziąć pod uwagę możliwość regresu związanego ze zbyt wielką ilością nowych bodźców, miejsc, sytuacji, osób. Są to przecież czynniki stresujące!
  • Czemu nie wypróbować innego rodzaju animaloterapii  zanim sięgnie się po horrendalnie drogą i dyskusyjną delfinoterapię? Na pewno będzie taniej, a przy okazji uzyskamy przynajmniej częściowy obraz reakcji naszego Dziecka.
  • Warto w końcu spróbować zajęć na basenie, oczywiście prowadzonych przez wykwalifikowanego terapeutę, mającego doświadczenie w pracy z dziećmi z danym schorzeniem – też będzie o wiele taniej i też da to obraz istotnych reakcji naszego Dziecka.

Brak komentarzy

Dodaj komentarz