Nie ma żadnych dowodów naukowych, by delfiny leczyły echolokacją

1 lutego, dzięki staraniom Ani Zwolińskiej (terapeutki i opiekunki polskich rodzin korzystających w USA z delfinoterapii) odbyło się w Poznaniu spotkanie z terapeutami z jednego z wiodących ośrodków delfinoterapii w Stanach Zjednoczonych – Island Dolphin Care (IDC) na Florydzie. Jest to ośrodek dobrze znany także polskim rodzinom szukającym pomocy dla swoich dzieci. Ze strony IDC spotkanie prowadzili Deena Hoagland – dyrektor i terapeutka IDC, Peter Hoagland – dyrektor techniczny IDC oraz Eli Smith – terapeuta. Swoje prezentacje mieli też przedstawiciele trzech polskich rodzin, którzy wielokrotnie korzystali z terapii w IDC. Rodzicie podkreślali nie tylko profesjonalizm terapeutów, ich holistyczne podejście, zaangażowanie, ale też różnice w tym, jak do terapii podchodzą osoby z IDC a jak z innych ośrodków.

Bardzo ciekawe i znamienne było to, co podkreślała sama Deena Hoagland – dyrektor i terapeutka IDC. Wielokrotnie powtarzała, że delfin jest jedynie członkiem zespołu terapeutycznego a nie tym, co samoistnie leczy dziecko. Podkreślała wagę terapii w klasie, pracy z całą rodziną, właściwego doboru zajęć, wreszcie współpracy całego zespołu pracującego z dzieckiem.

W IDC na plus zaskakuje też bardzo uczciwe, jednoznaczne i rzetelne postawienie sprawy, że wszelkie stwierdzenia dotyczące efektów, jakie osiąga się w IDC to wyniki obserwacji i opinie samych terapeutów oraz rodzin, a nie wyniki badań naukowych.

Poruszając ten temat Deena na bazie swojego wieloletniego doświadczenia podkreślała, że leczenie poprzez echolokację nie ma podstaw naukowych, żadnych prawdziwych badań naukowych. Owszem są opracowania na ten temat, ale to opracowania osób, które pracują w tym kierunku i po prostu starają się promować to podejście.

[TUTAJ możesz przeczytać o wątpliwościach naukowych odnośnie tej metody]

Deena bardzo otwarcie i uczciwie podkreślała, że to, co prezentuje, to  to, w co sama wierzy, ale nie są to badania naukowe.

Wielokrotnie zwracała uwagę, że tu nie chodzi o echolokację. Tu chodzi o to, że terapeuta umiejętnie tworzy sytuacje, w której dziecko uczy się nowych umiejętności, gdzie może od razu ją wykorzystać i cieszyć się tym, że to działa. Delfin natomiast działa  tu jako motywator, jako obiekt pomagający skupić uwagę i jako element nagradzający.

Ośrodek IDC wyróżnia też podejście do delfinów. Słowa Deeny i jej męża – Petera Hoaglanda o traktowaniu delfinów jako równorzędnych członków zespołu terapeutycznego nie są sloganem.

W odróżnieniu od innych ośrodków delfiny pracują tu tylko 2 godziny dziennie. Jeśli któryś z delfinów nie chce z jakichś przyczyn pracować z danym dzieckiem, nie jest do tego zmuszany. Po prostu wybiera się inne zwierzę. Jeśli do ośrodka aplikuje dziecko, które z racji swoich problemów zdrowotnych jest agresywne i jego zachowanie mogłoby zagrozić zwierzęciu, IDC daje jasną odpowiedź rodzinie, że nie jest w stanie pomóc na obecnym etapie rehabilitacji dziecka.

Delfiny trzymane są  nie w betonowym sztucznym zbiorniku, ale w wydzielonym morskim akwenie, gdzie są też ryby, ośmiornice – ich naturalny pokarm. I choć odżywiają się jednak mrożonymi rybami, to pracownicy dbają o to, by był to pokarm najwyższej jakości. Nawet taka kwestia jak niedobór wody wynikający z tego, że w mrożonych rybach (głównym źródle H2O dla delfinów) jest jej zdecydowanie mniej, została tam rozwiązana bezinwazyjnie przy pomocy specjalnych „żelków” a nie gumowego węża wpychanego bezpardonowo bezpośrednio do przełyku zwierzęcia, jak to ma miejsce  w innych ośrodkach.

5 komentarzy

  1. Smutny9:15 pm | Październik 26, 2012

    Pani Mario
    Sam mam chore dziecko. Konsultowałem się z różnymi lekarzami, także za granicą i żaden nie potwierdził możliwości leczenia ultradźwiękami przez delfiny. Nie bądźmy naiwni. Nie ulegajmy marketingowi centrów delfinoterapii. Może i coś jest w delfinoterapii, ale to raczej chodzi o to, co terapeuci robią z dzieckiem i rodziną w trakcie tych sesji. I środowisko wodne jest tu zbawienne. A reszta… no cóż. Bądźmy poważni. Przecież jako rodzice chorych dzieci mamy wiedzę na temat schorzeń naszych dzieciaczków i to czesto większą niż niejeden lekarz bez specjalizacji. i nie damy sobie wcisnąć pieknie brzmiących bajek.
    Pozdrawiam

  2. Maria5:08 pm | Październik 26, 2012

    Drogie przemądrzałe panie powyżej. Delfinoterapia polega na wysylaniu przez delfiny ultradzwiekow, ktore przenikaja cialo chorego/ leczonego naprawaiajac uszkodzone komorki. ” Te zniewolone zwierzeta” kochaja czlowieka niemniej niz pies. Czy wedlug pan trzymanie psa w domu to tez nieludzkie, bo w naturze byly wolne ? Otoz nie po prostu przyzwyczaila sie pani do teggo, ze prawie kazdy ma psa, bo ńie jest drogi w utrzymaniu. Za to co innego delfin. Te zwierzeta ” wiezi” mniej ludzi ze wzgledu na koszty utzrzymania. Delfiny same wykrywaja i wyszukuja ” chore miejsca” w ciele czlowieka i sa ich ciekawe, wiec wysylaja do nich lecznicze w tym przypadku wspomniane ultradzwieki. Z pewnosia nie jest to nieludzkie. Nieludzka bym rzekla jest Pani glupota. Zanim Panie cos napisza niech sie 3 razy zastanowia. A autyzm przemadra nie jest i nie moze byc choroba jak to pani ujela ” zimnych matek”, bo jest to choroba wrodzona i genetyczna. Wiec pojawia sie i nie znika w czasie wychowania.

  3. empatia5:55 pm | Październik 7, 2012

    Justyno, wiem, że poszukujesz czegokolwiek by złagodzic cierpienie Twoich dzieci. I Twoje. Pragniesz też, by wyprowadzic ich na zdrowych ludzi. zdrowy czlowiek jest tez dobry. A nie stana sie dobrymi, gdy po drodze dla swoich potrzeb beda gnębic innych. Delfiny nie stworzyly tego prawa dla siebie, to dzikie zwierzeta ( nie udomowione), i nie maja praw…Jak czytam takie egoistyczne wypowiedzi jak Twoja, to przestaje mnie dziwic, ze uważano kiedys, że autyści to dzieci “zimnych matek”

  4. Katie11:50 am | Sierpień 8, 2012

    Pani Justyno,
    jest wiele rodziców z chorymi dziećmi, którzy wiedząc, jak ich dzieci cierpią – nie zgadzają się, aby także zwierzęta cierpiały…
    To się nazywa Człowieczeństwo.
    pozdrawiam wszystkich, którzy wiedzą, co to empatia.
    k.

  5. to nieistotne!10:51 am | Czerwiec 25, 2012

    Dla mnie to nie jest istotne, że nie ma naukowych dowodów. Mam dwoje dzieci autystycznych i zawsze będę walczyła by wyprowadzić ich na zdrowych ludzi.
    Zrobię wszystko. Irytuje mnie podejście “biedny, zamknięty delfin”. Delfinaria nie robią tego niezgodnie z prawem. Nie ma dowodów naukowych, ale sa cuda i to mi wystarczy.
    Jestem przekonana, że znaczna większość przeciwników delfinoterapii nie zaznała niepełnosprawności swoich dzieci. Justyna

Dodaj komentarz