Terapia z udziałem delfinów i krótka historia współistnienia naszych gatunków

Oto kolejny artykuł Pani Danki Grabczan stanowiący treściwe wprowadzenie do delfinoterapii i dodatkowo zarysowujacy historię kontaktów człowieka i delfina.

O autorce: 

Danka Grabczan  – absolwentka Wydziału Nauk o Zwierzętach warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Ukończyła studia podyplomowe na kierunku psychologii zwierząt w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej. Swoją edukację pogłębiała w zakresie dogoterapii, na zajęciach zorganizowanych przez Fundację „Mam Psa” z Poznania oraz w dziedzinie masażu i fizjoterapii małych zwierząt, w Europejskim Studium Psychologii Zwierząt i Wiedzy Praktycznej. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Etologicznego.

TERAPIA Z UDZIAŁEM DELFINÓW i KRÓTKA HISTORIA WSPÓŁISTNIENIE NASZYCH GATUNKÓW

Od starożytności były obserwowane spontaniczne kontakty delfinów z ludźmi. Starożytni rybacy, w odróżnieniu od współczesnych, darzyli te zwierzęta dużym szacunkiem. Uważali, że delfiny napędzają ryby do sieci i w zamian częstowali je chlebem maczanym w oliwie i winie. Według mitologii greckiej delfin uratował syna Odyseusza, Telemacha. Kiedy chłopiec podczas zabawy wypadł za burtę statku usłużne zwierze zaholowało go bezpiecznie do brzegu. Herodot opisuje historię śpiewaka Ariona, żyjącego w IV wieku p.n.e. Artysta wracał z Sycylii, z turnieju na którym zdobył pierwszą nagrodę. Obsypany drogocennymi darami stanowił łakomy kąsek dla załogi statku, którym płynął. Postanowili go zabić, ale wcześniej pozwolili zaśpiewać. Skończywszy pieśń śpiewak wyskoczył za burtę, ale nie utonął, tylko w eskorcie delfina dopłynął do Persji gdzie poskarżył się królowi i okrutni marynarze zostali ukarani. [Wernerowa 1972] Pliniusz Starszy wspominał o chłopcu, który miał zwyczaj dzielić się chlebem z delfinem przypływającym na jego wezwanie. Chłopiec chodził do szkoły położonej na przeciwległym brzegu zatoki i co rano musiał iść brzegiem spory kawałek. Codziennie poświęcał trochę czasu na zabawę z delfinem i pewnego razu podczas zabawy dosiadł jego grzbietu. Delfin pozwolił na to i od tej pory woził go na swym grzbiecie do szkoły i z powrotem. Był bardzo punktualny i zawsze czekał na chłopca o tej samej porze. Historia zakończyła się dość tragicznie, ponieważ chłopiec zachorował i zmarł. Delfin jednak nadal czekał na niego co rano w zatoce, po pewnym czasie wypłynął na brzeg i tam zginął. Pauzaniusz ( II w.n.e).z kolei opisywał chłopca, który opiekował się delfinem prawdopodobnie zranionym przez nieostrożnych rybaków. Po wyzdrowieniu delfin przypływał do chłopca i woził go na swoim grzbiecie, dokąd tamten zapragnął. Podobne przypadki opisywane były też za czasów Aleksandra Wielkiego. Pliniusz Młodszy natomiast daje przykład trochę odmienny. Opisuje on przypadek świadczący o tym, że nie wszystkie delfiny zdradzają chęć do zabawy z ludźmi. W rzymskim mieście Hippo, na afrykańskim wybrzeżu morza śródziemnego chłopcy urządzali zawody pływackie. Nagle pojawił się delfin, porwał jednego z nich i uprowadził w morze. Chłopiec był przerażony, ale delfin po pewnym czasie odstawił go bezpiecznie na płyciznę. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła i od tego dnia delfin często pojawiał się na plaży, bawił się ze wszystkimi, ale tylko temu jednemu chłopcu fundował przejażdżki. Zdarzało się też, że przypływały inne delfiny, ale one trzymały się z daleka i nie dały się wciągnąć do zabawy.

W bardziej współczesnych czasach Imperium Brytyjskiego, urzędnik Artur Grimble opisuje w swej książce „A Patern of Island” niemalże nadprzyrodzony związek mieszkańców Polinezji z delfinami i coroczny rytuał powitalny stada delfinów.

W roku 1888 delfin (tyle, ze tym razem nie butlonosy Tursiops truncatus ale delfin Rissa – Grampus griseus) zaczął towarzyszyć statkowi rozwożącemu pocztę w cieśninie Cooka. Robił to przez kolejnych kilkanaście lat, nadano mu imię Pelorus Jack i w1904 roku wzięto pod ochronę.

W latach 50 tych, młody delfin butlonosy, u wybrzeży Nowej Zelandii, upodobał sobie małe łodzie motorowe i towarzyszył im w połowach. Najpierw robił to z rezerwą, ale potem pozwalał się głaskać i poklepywać a po jakimś czasie pojawił się na plaży gdzie kąpali się ludzie i w identyczny sposób jak to opisywali starożytni, „uprowadził” jedno z dzieci. Tym razem dziewczynkę. Poniósł ją na grzbiecie daleko w morze i po jakimś czasie wrócił. Delfin otrzymał imię Opo od pobliskiego miasteczka Opononi. Od zabawy bardziej cenił jednak towarzystwo łodzi rybaków, a szczególnie jednej. Nie przyjmował, a właściwie nie przyjmowała, bo była to samica, żadnych poczęstunków od ludzi nawet, jeśli były to świeże ryby. 8 marca 1956 roku wzięto Opo pod ustawowa ochronę. Niestety za późno. Następnego dnia znaleziono jej ciało na brzegu.

Wiele razy delfiny ratowały tonących i pomagały rozbitkom aż w końcu postanowiono zacząć wykorzystywać tę ich skłonność do poprawy jakości ludzkiego życia. Prekursorem delfinoterapii był w 1978 roku Dawid Nathanson., neuropsychiatra z Uniwersytetu Miami. 2,5 letni Amerykanin Jeremy Jones dotknięty zespołem Downa uczył się mówić w basenie przy pomocy delfina Marina, gwiazdy filmu Wielki Błękit. Jeremy nazywał przedmioty i zwierzęta narysowane na specjalnej tablicy, wrzucając je za każdym razem do basenu. Delfin chwytał je i przynosił, a chłopiec nagradzał delfina okrzykami i klaskaniem. Profesor Nathanson zastosował tę samą metodę w sali bez delfina. Dziecko było jednak mniej skoncentrowane na ćwiczeniu i uczyło się wolniej. W sali chłopiec dał tylko pięć właściwych odpowiedzi, w basenie dziewięć. Z metody profesora Nathansona korzystają dzieci w różnym wieku i z różnymi zaburzeniami (zespół Downa, autyzm, dysleksja, nadpobudliwość, wodogłowie). Twórca metody zaznacza, że edukacja w towarzystwie delfina nie jest doskonałym środkiem dla wszystkich dzieci. Niektóre boją się wody inne zwierząt. Bardzo różnie reagują szczególnie dzieci autystyczne. Niektóre były tak przerażone widokiem wody i nawet nie dostrzegały w niej delfinów. O innych prof. Nathanson mówi jednak “bańka, która otaczała te dzieci pękła”.
Współczesna delfinoterapia to oprócz samych zwierząt cały zespół wykwalifikowanych specjalistów. Terapeutów, lekarzy, psychologów, treserów i opiekunów zwierząt. Ogromne zaplecze techniczne, administracyjne, naukowe i niestety przede wszystkim biznesowe.

Zajęcia polegają na pływaniu z delfinami w basenie, niekiedy w warunkach naturalnych, na zabawie ze zwierzętami do tego szkolonymi, rzadziej spontanicznie wykazującymi taką chęć.( ta druga możliwość dotyczy raczej pływania rekreacyjnego) Istnieją autorskie programy i metody stosowane w różnych ośrodkach. Ideałem jest gdy ćwiczeniami kieruje terapeuta znający pacjenta a zwierze jest cały czas pod opieką swojego trenera. W ten sposób pacjent i delfin są pod stałą kontrolą i możliwa jest natychmiastowa reakcja w przypadku niechęci do współpracy jednej ze stron, A trzeba się liczyć z tym, że takie sytuacje mogą mieć miejsce, a owa niechęć może się objawiać nawet dość agresywnie. Delfin jest tylko zwierzęciem a nie przyrządem do ćwiczeń, a pacjenci często nie panują nad swoimi reakcjami. Tak naprawdę zarówno pacjent jak i zwierze są do końca nieprzewidywalni!

Najważniejsze walory delfinoterapi to środowisko wodne, w którym ćwiczenia fizyczne są znacznie efektywniejsze. Kontakt z egzotycznym zwierzęciem, który znacznie potęguje motywacje i chęć współpracy ze strony osoby poddawanej terapii oraz ultradźwięki emitowane przez sonar delfina, które stanowią dodatkowy atut w postaci fizycznej stymulacji konkretnych obszarów ciała pacjenta. W programie delfinoteraapii Ośrodka w Eupatorii jest napisane: „.Delfin jest jak igła, która przełamuje patologiczne postawy i bariery dziecka, pozwalając podłączyć inne rodzaje terapii, spełniających rolę nici pociągniętych za igłą”

Woda stanowi duże ułatwienie podczas rehabilitacji. Jej siła wyporu sprawia, że ciało człowieka staje się lżejsze i łatwiej jest wykonywać ćwiczenia, dodatkowo działa ciśnienie hydrostatyczne, które wywiera duży wpływ na ruchy klatki piersiowej.

Obecność atrakcyjnego zwierzęcia to wzrost motywacji do pracy dla często umęczonych już wieloletnią terapią pacjentów. Możliwość nawiązania kontaktu ze zwierzęciem, wspólna zabawa.

Niektóre ośrodki stosują model sonoforetyczny delfinoterapii i prowadzą nad nim badania naukowe. Podstawą takiej terapii jest wykorzystanie naturalnego sonaru delfina, którego aktywność jest mierzona za pomocą urządzenia zwanego hydrofonem. Program podaje:” Sonoforezą nazywane jest zwiększenie strumienia fermentów, specyficznych hormonów, przenikających przez membrany komórek w wyniku kawitacji pod wpływem ultradźwięku.”; „Dzięki wysokiej koncentracji energii, kawitacja ulepsza depolimeryzację makromolekuł, co z kolei poprawia międzykomórkową wymianę substancji oraz cyrkulację płynów. Występują termiczne oraz chemiczne efekty sonoforezy, ultradźwięk rozpędza płyny w obszarach zastoju, sprzyjając bardziej efektywnemu i szybkiemu drenażowi tkanek ciała. Oprócz tego echolokacja delfina posiada efekt przeciwbólowy.”; „Intensywne fale ultradźwiękowe, które są wynikiem echolokacji delfina tworzą szczególne strefy na powierzchni wody, w których formują się mikrobombelki o średnicy około 100 mikronów. Te bąbelki istnieją około 1 mikrosekundy, rozgrzewając się z powodu olbrzymiego wewnętrznego ciśnienia do temperatury około 5,5 tysięcy stopni Celsjusza, co prawie równa się temperaturze słonecznej powierzchni.”; „Obserwacje zachowania delfinów podczas kontaktu terapeutycznego z ludźmi wskazują, że kiedy człowiek znajduje się w wodzie w pozycji na plecach, delfin się umiejscawia obok, kierując wiązkę echolokacyjną w kierunku czaszki. Przy bliskiej odległości delfin koncentruje wiązkę echolokacyjną na kręgosłup pacjenta. Przy odległości mniej niż 0,5 m delfin wykorzystuje impulsy o częstotliwości 500 Hz powtarzające się każde 2,5 sekund. Echolokacja delfina do momentu kontaktu ze skórą pacjenta przenika warstwę wody, która stanowi środowisko o wysokiej skuteczności przenoszenia dźwięku (o 60 razy skuteczniej, niż powietrze).”; „Fizjologiczny efekt kontaktu ludzi z delfinami cechuje się znacznymi zmianami w bioelektrycznej aktywności mózgu. Mechanizm oddziaływania wnikliwie jest analizowany przez naukowców z wielu krajów. Niektóre źródła wskazują na cerebralno – hormonalny mechanizm oddziaływania, zgromadzone są dowody podtrzymujące endorficzną podstawę takiego efektu.”

A jak zbudowany jest delfin? Zewnętrzną warstwę okrywającą każdego zwierzęcia stanowi skóra. U delfinów jest ona zbudowana inaczej niż u ssaków lądowych. Naskórek jest bardzo gruby, dodatkowo wzbogacony wpukleniami ze skóry właściwej, zwiększającymi jego elastyczność a jednocześnie wrażliwość. Wpuklenia te są również siedliskiem zakończeń nerwowych i naczyń krwionośnych. Włókna elastycznie w skórze właściwej przebiegają ukośnie do powierzchni. Brak w niej włosów oraz gruczołów potowych i łojowych, występują za to ciała czuciowe. Skóra jest niezwilżana, co zmniejsza opór wody, która ślizga się po jej powierzchni. Umożliwia to szybsze pływanie, ale zarazem powoduje większą wrażliwość na wysychanie w przypadku braku wody (oraz skłonność do przegrzania w przypadku braku możliwości ucieczki na większą głębokość) Zła jakość wody może powodować podrażnienia delikatnej powłoki skórnej.

Mięśnie zawierają większe ilości hemoglobiny niż u zwierząt lądowych, co zwiększa ich wydajność. Delfiny na wolności żyją w ciągłym ruchu a dziennie przepływają około 40 mil z szybkością 3-7 mil na godz. Ograniczona przestrzeń jest niezgodna z ich przystosowaniem do życia i stanowi poważne naruszenie dobrostanu.

Życie na pograniczu dwóch środowisk wymusiło odpowiednią budowę układu oddechowego, który zapewnia tez możliwość nurkowania na duże głębokości, nawet do 500m. Zasadniczy plan budowy jest podobny jak u innych ssaków z wyjątkiem kilku istotnych szczegółów. Nozdrza zakończone są pojedynczym otworem zamykanym zwieraczem i dodatkowo uszczelnione mięśniowym fałdem. W kanale nosowym prowadzącym do gardła położone są ujścia do worków powietrznych. Kanał nosowy kończy się również zwieraczem. Część chrząstek krtani tworzy rurkę wciskającą się do dolnych nozdrzy, co zapewnia całkowite oddzielenie dróg oddechowych od pokarmowych. Z krtani powietrze przechodzi do tchawicy a dalej coraz drobniejszych oskrzeli i oskrzelików. Wszystkie te kanały są usztywnione chrząstkowymi pierścieniami zaś w miejscach rozgałęzień znajdują się zwieracze. Każda część układu oddechowego może być zamykana. Liczba pęcherzyków płucnych jest u delfinów znacznie większa niż u drapieżnych ssaków lądowych tych samych rozmiarów tak, więc pojemność płuc jest duża. Ośrodek oddechowy w mózgu podczas pobytu zwierzęcia pod wodą nie może uruchomić narządów oddechowych.

Układ krwionośny delfinów nie różni się specjalnie od układów występujących innych ssaków tylko serce jest stosunkowo nieduże. Jego prace ułatwia przystosowanie do gromadzenia tlenu we krwi i mioglobinie mięśni.

Budowa żołądka delfina przypomina budowę żołądka ssaków przeżuwających. Delfin połyka swa zdobycz w całości a procesy trawienne przebiegają u niego bardzo szybko. W warunkach stworzonych przez człowieka odżywianie jest dużym problemem, Karmione sztucznie delfiny cierpią na niestrawność, owrzodzenia albo otyłość. W warunkach naturalnych bez przerwy penetrują ogromne obszary w poszukiwaniu pożywienia. Same mogą wybrać gatunek ryb, który im odpowiada a w niewoli skazane są przeważnie na pokarm mrożony.

Nerki to duże narządy złożone z mnóstwa drobnych części tworzących ścisłe grona. Każdy pojedynczy twór ma własny kanalik wyprowadzający a wszystkie z grona łączą się we wspólny moczowód uchodzący do pęcherza. Pęcherz moczowy jest stosunkowo mały. Delfiny wydalają mocz małymi porcjami, ale za to często. Czynność ta ma znaczenie dla utrzymania kontaktu miedzy osobnikami w stadzie. Za płynącym zwierzęciem tworzy się smuga smakowa. To sprawia również ze w zamkniętym akwenie woda szybciej ulega zanieczyszczeniu i skażeniu wydalanymi bakteriami.

Delfiny są wyposażone w receptory smakowe na wargach przedniej części jamy gębowej i języku. Receptorów węchu nie wykryto, ale ich zmysł chemiczny jest bardzo czuły, co nastręcza dodatkowych trudności przy sztucznym karmieniu.

Najważniejszym zmysłem dla tych zwierząt jest słuch. Delfiny nie mają małżowin usznych, drgania ośrodka przenoszone są wystarczająco dobrze przez kości głowy do błony bębenkowej. Szczególnie wielkie są ośrodki słuchowe w mózgu. Co umożliwia delfinom odbieranie fal głosowych do częstotliwości 200 000 drgań na sekundę (nietoperz odbiera tylko 95 000) W niewoli zmysł echolokacji jest mało przydatny, gdyż otaczające środowisko po pewnym czasie staje się znane i nie ma potrzeby używania go podczas polowania a odbite od ciasnych ścian basenu ultradźwięki są dla zwierząt nieprzyjemne. Chyba, że zwierze zostanie poddane odpowiedniej tresurze. A do tresury stosuje się rozmaite wariacje metody warunkowania tak jak w przypadku innych zwierząt.

Delfiny nie posiadają strun głosowych. Wydawane przez nie dźwięki powstają na skutek przechodzenia powietrza, w różnych częstotliwościach i o różnym ciśnieniu, przez zwieracze układu oddechowego.

 Delfiny żyjące na wolności tworzą stada, wśród których można wyodrębnić kilka grup spokrewnionych ze sobą zwierząt. Jedne to matki z małymi lub samice spodziewające się potomstwa – towarzyszą im zwykle bezdzietne samice. Inne składają się z młodzieży lub starszych samców. Zespoły te w różnych okresach życia i porach roku zmieniają się lub w razie potrzeby łącza w bardziej zwartą grupę. Zawsze jednak pozostają w kontakcie ze sobą, szczególnie czułe na sygnały alarmowe od współbraci. W stadzie obowiązuje hierarchia, podobnie jak u kur, zwana hierarchia dziobania. Przewodnik stada to przeważnie najstarszy samiec a pozostałe muszą mu bezwzględnie podlegać. Posłuszeństwo jest egzekwowane siłą. Osobnik zdominowany ma jednak możliwość oddalenia, co daje mu szansę na wyjście cało z opresji, a czego brakuje w warunkach niewoli. Organizacja hierarchiczna ma ogromne znaczenie u zwierząt stadnych, zapobiega bójkom miedzy członkami tej samej grupy, oszczędza siły i zdrowie, zapewnia bezpieczeństwo i ułatwia zbiorowe przedsięwzięcia grupowe.

W niewoli delfiny nie mają możliwości nawiązywania prawidłowych relacji, co prowadzić może do poważnych zaburzeń psychosomatycznych.

 Rozmnażanie delfinów w niewoli jest rzeczą bardzo trudną, gdyż samice maja ruję co 4-5lat. Poza tym zapłodnieniu towarzyszy bogaty rytuał godowy, który jest nie do odtworzenia w warunkach hodowlanych. Dlatego wciąż kwitnie nielegalny proceder handlem delfinami przez rybaków. Co roku odławianych jest około 17 000 tys delfinów. Większość z przeznaczeniem na mięso, ale żywe sztuki przynoszą ogromny dochód.

 W niektórych ośrodkach praktykuje się pomoc okaleczonym przez rybaków zwierzętom. A do terapii wykorzystuje się sztuki, które nie zaadoptowały się ponownie do warunków naturalnych.

Delfiny są zwierzętami o bardzo złożonej i delikatnej psychice. Źle znoszą sytuacje przymusu, dlatego ich przygotowanie do zajęć za pomocą tresury metodą warunkowania wiąże się dla nich z ogromnym stresem. Zdarza się głodzenie delfinów za niewykonanie polecenia lub ich izolacja od współtowarzyszy.

Obecność człowieka, osobnika obcego gatunku jest sama w sobie czynnikiem stresującym dla delfina. Niemożność uniknięcia tego kontaktu i odpłynięcia w wybrane przez siebie miejsce to dodatkowy minus. Wykonywanie po wiele razy tych samych czynności może się okazać dla zwierzęcia nudne i nieatrakcyjne. Dodatkowym zagrożeniem są infekcje a także chlor w wodzie, który ma im zapobiegać oraz kosmetyki pacjentów.

Skuteczność delfinoterapii nie została udowodniona z naukowego punktu widzenia. Wiele dzieci cierpiących na autyzm boi się wody albo zwierząt i nie została wzięta pod uwagę przy sporządzaniu statystycznych. Ogłosiło to publicznie w 2006 roku niemieckie stowarzyszenie rodziców dzieci chorych na autyzm.

Terapia z wykorzystaniem zwierząt lądowych a udomowionych tysiące lat temu i ukształtowanych przez człowieka, przynosi porównywalne rezultaty.

Poprawa zdrowia pacjenta ma też pewien związek z atmosferą mobilizacji w rodzinie, gdyż decyzja o podjęciu tak kosztownej terapii to duże przedsięwzięcie dla osób żyjących na co dzień często w napiętych relacjach.

Ultradźwięki o pożądanej częstotliwości można dziś wytwarzać w gabinetach lekarskich a nawet kosmetycznych. A dla wielbicieli egzotyki polecić można masaże misami tybetańskimi.

Pomimo wszystkich zalet delfinoterapii i szczytnych celów przyświecających jej propagatorom metoda ta nie wydaje się być optymalna dla obu gatunków. Zwierze tak wspaniale przystosowane do odmiennego niż nasze środowiska nie powinno być wykorzystywane przez człowieka. Jeżeli już to w warunkach dla niego naturalnych z możliwością dokonania przez nie wyboru.

Wiele gatunków zostało udomowionych i nie występuje już w naturalnym środowisku, ale delfin nie jest takim gatunkiem i wykazuje tyle naturalnej inicjatywy, że można się z nim kontaktować w jego naturalnym środowisku. Co jednak nie jest tak zyskowne jak jego hodowla na potrzeby terapii. Przy dzisiejszym rozwoju techniki zapominamy często o rozwoju samoświadomości. Myślę, że kontakt z naturą nie polega na ściganiu i podpatrywaniu dzikich zwierząt tylko odkrywaniu tego, co sami zatraciliśmy przez wieki ewolucji i stworzonej przez siebie cywilizacji. I nie oznacza to powrotu na drzewo tylko dotarcie do pełni człowieczeństwa.

BIBLIOGRAFIA

  • Banasiak Jakub „Problematyka dobrostanu delfinów butlonosych przetrzymywanych w niewoli”, SWPS, Warszawa 2007
  • Brengsing Karsten, Linke Katrin, Todt Dietmar “ Can Dolphins heal by ultrasound?” Journal of Theoretical Biology 225, 99 – 105, 2003
  • Connor Richard C., Mann Janet, Tyack Peter L., Whitehead Hal “Social Evolution in toothed whales”, Tree, Vol. 13, No. 6, 1998
  • Grabczan Danuta „Zasadność terapii kontaktowej ludzi z udziałem delfinów butlonosych”, SWPS, Warszawa 2008
  • Hart Daniel,Withlow J. W. Jr. “The Experience of Self in the Bottlenose Daophin”, Consciousness and cognition 4, 244 – 247,1995
  • Loveland Katherin A. „Self – Recognition in the Bottlenose Dolphin: Ecological Considerations”, Consciousness and cognition 4, 254 – 257, 1995
  • Program delfinoterapi Miedzynarodowego Instytutu Delfinoterapi – 2003
  • Mitchell Robert W. „Evidens of Dolphins Self – Recognition and the Difficulties of Interpretation”, Consciousness and cognition 4, 229 – 234, 1995
  • Orams Mark „Historical accounts of human – dolphin interaction and recent developments in wild dolphins based tourism in Australasia”, Tourism Management, Vol. 18, No. 5, pp 317 – 326, 1997
  • Prieur Jean „Dusza Zwierząt”, Czakra, Warszawa 1992
  • Reis, McCowan, Marino „Communicative and other cognitive characteristics of bottlenose dolphins”, Trends and Cognitive Science – Vol. 1, No. 4, July 1997
  • Werner Jadwiga „Sekrety Delfinów”, Nasza Księgarnia, Warszawa 1972
  • Znicz Lucjan „Światy obok nas”, Amber, Warszawa 1999

Brak komentarzy

Dodaj komentarz