Komentarze na nie

Dlaczego nie polecasz delfinoterapii? Co przemawia za tym, by postawić jednak na inne formy terapii? Na co uważać?  Co może okazać się problemem?

7 komentarzy

  1. Joanna11:42 am | Luty 11, 2013

    Odpowiem w ten sposób: zestawiłam sobie dwie proste rzeczy: koszt turnusu delfinoterapii (a wyszło w naszym przypadku około 25 tys. zł) i to, co mogę za te pieniądze zrobić w Polsce kontynuując bieżącą pracę z moim Maciusiem. Na Boga – jeśli miałabym zaprzepaścić 2 lata intensywnej pracy z Dzieckiem za miraż tego, co opalona pani w tv opowiadała przed kamerami, to czy byłabym odpowiedzialną matką? Jasne, że zrobię wszystko, aby moje Dziecko lepiej funkcjonowało, żeby było bardziej samodzielne i lepiej mówiło, ale nie mam zamiaru marnować czasu i pieniędzy! Ja te 25 tysięcy zbierałabym i to z pomocą fundacji przez 3-4 lata… Pozdrawiam. J.

  2. Stanisław9:05 pm | Czerwiec 21, 2011

    Zobaczcie film ,,Zatoka delfinów” (,,The Cove”). Naprawdę polecam, szczególnie tym, którzy nie widzą w wykorzystywaniu delfinów nic złego.

  3. Bogna W.12:51 pm | Maj 3, 2011

    Mi najbardziej się nie podoba to, że mówi się, że delfinoterapia leczy i że głównie pokazuje się spektakularne zmiany. A przecież wszyscy wiemy, że we większości wymienianych schorzeń to tych chorób nie można wyleczyć. Poza tym nie słyszałam, żeby jakiś ośrodek delfinoterapii podawał statystykę, jak czesto następuje poprawa – w ilu przypadkach, w jakim procenc ie. No i jak długo się utrzymuje.
    No i te pieniądze. To są kosmiczne kwoty. Ja rozumiem, że kupno delfina i jego utrzymanie dużo kosztuje. Ale dla mnie tym bardziej jest to argument za tym, żeby nie brnąć w tak kosztowne i nie sprawdzone sposoby pracy z dzieckiem.
    Gdybym zdecydowała się na wyjazd np. do Turcji, to potem przez cały rok nic bym nie zrobiła ze swoim synem, bo by mnie już nie było stać na żadne zajęcia i terapie tu na miejscu. I jestem przekonana, ze zaprzepaściłabym wtedy wszystko, co osiągnęliśmy przez ostatnie 3 lata. I zostałyby mi wtedy tylko zdjęcia z delfinami i żal do samej siebie, że licząc na cud odpuściłam to, co przynosi efekty…
    Pozdrawiam wszystkich majowo.
    Bogna.

  4. Magda7:35 pm | Marzec 8, 2011

    Dlaczego mamy nie mówić o zwierzętach? Uważam, że to jest bardzo ważne aby mówić i o zwierzętach i o ludziach! Tylko w ten sposób wypracujemy tzw. ‘złoty środek”. Jestem zwolenniczką bliskiego kontaktu ludzi (dzieci i dorosłych) ze zwierzętami, bo to ma wspaniały wpływ na ich samopoczucie, rozwój, a czasami również na terapię. Ale nie wolno z tego powodu krzywdzić zwierząt! Po prostu nie mamy do tego prawa. I tak samo jak rozmawiamy o tym co jest dobre dal naszych dzieci, musimy rozmawiać co jest dobre dla zwierząt. Inaczej wychowamy pokolenie egoistów, zadufanych w sobie, nie zwyczajnych uwagi na nic ani na nikogo poza sobą samym. Zwracając uwagę na krzywdę zwierząt kształtujemy w dzieciach wrażliwość, która będzie miała przełożenia także na kontakty z innymi ludźmi. Dobro zwierząt i ludzi jest ze sobą nierozerwalnie połączone, tylko nie chcemy tego przyznać, bo to jest nie wygodne!

  5. Baśka9:31 pm | Marzec 1, 2011

    Mówmy o dzieciach a nie o zwierzętach. A z dziećmi jest tak, że niektóre reagują bardzo lękowo na sytuację delfinoterapii i nawet wcześniejsze przygotowywanie dziecka na basenie nie pomaga. No i w wielu ośrodkach problemem jest to, że dzieci muszą pływać w specjalnych piankach i ich kontakt fizyczny z delfinem jest dość ograniczony.
    I nie czarujmy się. To nie jest tak, że terapeuci w ośrodkach delfinoterapii są specjalistami od chorób naszych dzieci. Każdy rodzic, który przykłada się do terapii swojego dziecka wie 100x więcej o danym schorzeniu niż osoba od delfinoterapii. Prosty przykład – czy zwróciliście państwo uwagę, że zajęcia dzieci z różnymi schorzeniami wyglądają tak samo? No chyba, że ograniczenia naszego dziecka wymuszają na terapeucie inne zabawy i ćwiczenia. Ja zgadzam się, że delfin może być dobrym, nowym, mocnym bodźcem. I to jest chyba jedyna wartość delfinoterapii. Tylko, że jak mnie stać raz czy góra dwa razy w życiu na taki bodziec, to nie wiem, czy tędy droga.
    A jak już jest mowa o zwierzakach to przyznam się, że mi też żal robiło się tych delfinów zamkniętych w małych basenach. I gdy minęła pierwsza euforia po spotkaniu córki z delfinem, to pamiętam, że zwróciłam uwagę na wiecznie przymrużone oczy delfinów (ponoć od chloru, który ma zabić bakterie groźne dla dzieci) i na to, że delfiny nie robią tego wszystkiego, bo kochają dzieci, ale dlatego, że dostają rybę i są tak wytresowane.

  6. Magda5:06 pm | Luty 28, 2011

    Niestety w Polsce terapie z udziałem zwierząt, delfinów, psów, kotów stały się bardzo popularne, ale ich popularność poszła w złym kierunku. Terapia z udziałem zwierząt nie jest sama w sobie lecznicza. Często zwierzęta bardzo cierpią w wyniku wykorzystywania do takich zadań. To co się dzieje z delfinami to przykład bardzo drastycznego dręczenia zwierząt w imię pomocy ludziom… to smutne, a wcale nie musi tak być. Kontakt ze zwierzęciem może być wspaniałym bodźcem do tego by zmotywować dziecko do pracy, by nawiązać, a później z nim kontakt. Terapia z udziałem zwierząt powinna być wpisana w program terapeutyczny danego dziecka, być jednym z jego elementów, a nie terapią samą w sobie. Zwierzę to nie cudowne panaceum! Nie możemy w tym wszystkim zapominać o zwierzętach, musimy je chronić, by nie działa się im krzywda. Osoby z dysfunkcjami intelektualnymi bywają agresywne, nie należy zmuszać zwierzęcia do tego by miało kontakt z takim pacjentem. Niedopuszczalne jest też to co dzieje się z delfinami, które całe swoje życie spędzają w malutkich basenach, są brutalnie szkolone i zmuszane do nienaturalnych i często nieprzyjemnych dla nich zachowań. W mniejszym stopniu, ale tak się dzieje również i z psami i z końmi. Nie bierzemy też czasem pod uwagę tego, że nasz pacjent nie ma wcale ochoty na kontakt ze zwierzęciem. Tak, zdarzają się przecież ludzie, zdrowi czy chorzy, którzy zwyczajnie nie lubią zwierząt!!! Uszanujmy to. Jeśli zachowamy zdrowy rozsądek, terapia ze zwierzęciem może być wspaniałą metodą WSPIERAJĄCĄ terapię.

  7. canis12:32 pm | Luty 21, 2011

    odradzam w 100%, jestem pedagogiem specjalnym i wiem, że terapia każda może pomóc ale tylko jeśli jest długofalowa, jednym pomagają zajecia logopedyczne, innym integracja sensoryczna, delfin to bonus do pracy, bez którego można się obejść, a jeśli praca z delfinami jest okupiona cierpieniem tych zwierząt tym bardziej nie ma sensu organizowac takich ośrodków i terapii, to tylko wyciaganie kasy od rodziców którzy zrobia wszystko dla chorego dziecka, albo od ludzi nie mających świadomości o tym skąd się biora delfiny w takich miejscach.

Dodaj komentarz