Komentarze na tak

W czym konkretnie pomogła delfinoterapia i w jakim zakresie?  Jak długo utrzymywały się efekty? Co może dać delfinoterapia, czego nie osiągniemy w inny sposób? O co koniecznie trzeba zadbać, żeby mogły pojawić się efekty? Na co trzeba zwracać uwagę?

10 komentarzy

  1. Mama chorego dziecka6:18 pm | Październik 17, 2012

    Gdybyśmy mieli czekać na rechabilitacje państwową na recepte i czekać na naukowe wytłumaczenie upośledzenie naszego syna po przedawkowaniu narkozy przez anestazjologa ,to nasz syn nadal byłby roślinką,ponieważ szukano choroby w nas i w synu i po 4 latach jej nie znaleziono .
    Polecam delfiny byliśmy w tym roku i za rok też lecimy nasz syn zmienił się pozytywnie wraca powoli do naszego świata.

  2. Ahimsa8:53 pm | Listopad 4, 2011

    Jakub dziękuję, że stworzyłeś tę stronę. Wg mnie (wiem, że ty masz inne spojrzenie) dzięki niej zwykli czy zaślepieni celem rehabilitacji ludzie idący do niej po trupach, mogą choć mieć szansę zobaczenia, że nie tylko ich dzieci cierpią i że istnieje inna perspektywa patrzenia na życie niż tylko oczami ludzkimi. Pewnie, że delfiny to zwierzęta, tak jak i ludzie, co nie umniejsza ani ich ani naszego cierpienia. W cierpieniu jesteśmy sobie równi. Wg mnie walka o zdrowie swojego dziecka nie powinna odbywać się po niczyich trupach. Jeśli ktoś mnie zapyta – a co z testami lekarstw na zwierzętach – też mówię NIE. Moje życie nie jest ważniejsze niż mysie/psie/delfinie… życie, jest tylko inne, nie lepsze, nie gorsze, nie mniej/bardziej wartościowe…Każdy z nas jest tak samo ważny i ma prawo do GODNEGO ŻYCIA NA WOLNOŚCI

  3. rodzice chorego dziecka12:56 pm | Październik 12, 2011

    Szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem o co chodzi autorom. Mamy 4 letnie dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności, które jest opóźnione w rozwoju. Dziecko do roku było zdrowe a obecnie jest opóżnione zarówno fizycznie jak i psychicznie (najprawdopodobniej po szczepieniu), jednak bez konkretnych zmian neurologicznych a co za tym idzie bez diagnozy. Jedynym zaleceniem lekarzy jest intensywna rehabilitacja. Walczymy więc o jej normalne istnienie w społeczeństwie na wszelkie możliwe sposoby; intensywna, ciągła rehabilitacja zarówno państwowa i prywatna.
    W czerwcu udało nam się zorganizować wyjazd na Krym na delfinoterapię. Dziecko zrobiło tak niesamowite postępy, że wszyscy jej lekarze i rehabilitanci są zdumieni. Podobno największe postępy robią dzieci wciągu 3-6 miesięcy od turnusu delfinoterapii, a największe efekty widać u dzieci do 5 roku życia.
    Jestem więc w szoku jak czytam niektóre wypowiedzi; jako rodzic mam wybierać między zdrowiem mojego dziecka a wolnością delfina, a może między zdrowiem mojego dziecka a “wolnością” mojego psa (notabene zakupinego w celu dogoterapii, a jak wiadomo kiedyś też było to kiedyś dzikie zwierze, które człowiek udomowił)? Byliśmy na delfinoterapii w czerwcu, jedziemy pod koniec roku i o ile nam finanse pozwolą planujemy kilka wyjazdów na przyszły rok.
    Delfiny na Krymie nie wyglądały na zabiedzone, czy też nieszczęśliwe. Gołym okiem widać, iż świetnie się bawią a dzieci po kilku dniach (mimo różnych schorzeń) reagują na delfina w niesamowity sposób. Widziliśmy ok 8 letnie dziecko z zesp. downa, które w pierwszych 3 dniach wyło ze strachu a potem tak “ciągneło” do delfina, że nauczyło się pływać w ciągu kilku dni. Każdy delfin ma swojego opiekuna – przyjaciela, który dba o niego lepiej niż o siebie.
    Reasumując wielkie TAK dla dlelfinoterapii, a z klasycznej rehabilitacji i tak nie należy rezygnować, gdyż wzajemnie się uzupełniają.

  4. Mama_chorego_dziecka11:44 am | Czerwiec 21, 2011

    Drodzy Państwo,
    za bardzo nie wiem o co chodzi tym wszystkim osobom, które są na nie, zwłaszcza, że umieszczają swoj komentarz w sekcji na TAK. Jeśli rodziców na to stać i chcą na to przeznaczać swoje, własne pieniądze i jeśli jeszcze widzą efekty delfinoterapii to niech z niej korzystają ile się da i niech ich dzieciom idzie na zdrowie. Każdy może sobie sprawdzić ośrodek do którego jedzie i nawet sprawdzić paszport i historię delfina – wystarczy chcieć. Pani Magda, która napisała o zmiennej zakłócającej ma absolutną rację. Na delfinoterapię skałda się wiele czynników i wiele bodzców, które dostarczane są zewsząd podczas wyjazdu. Delfiny są pewnie najsilniejszym z nich. Moj syn korzystał z delfinoterapii i jego możliwości koncentracji zwiększyły się ogromnie – było to widoczne już po tygodniu, to jest moja osobista obserwacja i skaczę pod sufit ze szczęścia, że mogę synkowi czytać książeczki i oglądać z nim obrazki. Oczywiście nie wiem czy delfin jest głównym sprawcom tego “małego cudu” ale wiem, że dał mu na tyle dużo emocji, radości, śmiechu i wspólnej zabawy, że z pewnością przyczybił się do tego. Za rok skorzystamy znowu.

    Jeśli kogoś nie stać, przykro mi ale to moja decyzja na co wydaję własne pieniądze.

    Przyznam, że szkoda mi delfinów. Czy wolałabym aby żyły na wolności ? Oczywiście, że tak. Ale w takim razie zróbmy to z każdym zoo i z każdym AquaParkiem na świecie a przede wszystkim niech ktoś wkońcu zrobi porządek z Japonią. Bo tam bezlitośnie zabija się TYSIĄCE delfinów co rok a my tu mówimy o kilku na jedno delfinarium. Należy także pamiętać, że większość delfinów, która choć przez moment była pod opieką człowieka np. poprzez jakich wypadek, najczęściej po wypuszczeniu wraca do miejsca w którym została wypuszczona na wolność. Ten proces jest mocno monitorowany i jeśli delfin wraca to wtedy trafia np.do delfinarium i podlega pracy trenera. To chyba mimo wszystko lepsze niż jego śmierć.

    Ja jestem na TAK – oczywiście pamiętajmy o etyce, sprawdzajmy ośrodki, czytajmy opinie itd.

  5. Magda8:05 pm | Marzec 8, 2011

    Chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz. Mianowicie, aby sprawdzić czy faktycznie delfinoterapia działa i ma znaczenie terapeutyczne należałoby przeprowadzić eksperyment, polegający na wyselekcjonowaniu grupy dzieci z podobnymi problemami zdrowotnymi (np. autyzm, porażenie mózgowe etc.), grupa powinna być spora, im większa tym lepiej. następnie dzieci w sposób losowy należałoby podzielić na dwie równoliczne grupy: kontrolną i eksperymentalną. Grupa eksperymentalna leczona byłaby tylko i wyłącznie delinoterapią, grupa kontrolna poddawana by była jedynie tradycyjnym metodom leczenia. Aby ten eksperyment miał jeszcze większe znaczenie dla nauki, przydałby się trzecia grupa dzieci, oczywiście z podobnymi problemami i w podobny wieku, z którymi nie robiono by dosłownie nic. Po kilku miesiącach, a może nawet latach porównano by wyniki i stan pacjentów. Wtedy można by wnioskować o skuteczności lub nieskuteczności delfinoterapii jako metody leczniczej i terapeutycznej. Mało tego, aby w pełni się upewnić o uzyskanych wynikach, eksperyment ten należałoby zreplikować na kolejnej grupie dzieci… Zdajecie sobie chyba Państwo sprawę, że to co piszę jest utopią. Taki eksperyment nigdy nie będzie miał miejsca, ze względu na jego nieetyczność… Ale skoro nie możemy w sposób naukowy sprawdzić działania delfinoterapii, nie możemy z takim przekonaniem mówić o jej skuteczności. Dzieci, które odbywają sesje delfinoterapii, mają też zapewnione inne formy terapii, mają konatkt z rodzicami, terapeutami, rówieśnikami. Z każdej strony docierają do nich bodźce, które mają ogromny wpływ na ich rozwój. Wszelkie spektakularne przypadki poprawy zdrowia dzieci w wyniku delfinoterapii mogą mieć związek z całą masą innych działań podejmowanych w ramach leczenia dzieci. To że zbiegły się akurat z delfinterapią? Pamiętajmy, że nie tylko. Najczęściej zbiega się też z wyjazdem do nowego miejsca, stałą obecnością mamy i taty, którzy w tym czasie nie chodzą do pracy (wszak jesteśmy na wyjeździe), cała rodzina jest w tej sytuacji zrelaksowana i bardziej zadowolona. Dochodzi też zmiana pożywienia – jemy to co jest dostępne na wyjeździe. I naprawdę masa innych rzeczy (w psychologi to się nazywa zmienne zakłócające). Pamiętajmy, że niedawno „British Journal of Cancer” poinformowało o tym, że zjadanie ćwiartki grejpfruta każdego dnia podnosi ryzyko zachorowania na raka piersi u kobiet po menopauzie… Dokładnie tak samo jak delfinoterapia, która uzdrawia! To są wyniki korelacyjne, czyli mające niewielkie znaczenie dla nauki. Są bardziej wskaźnikiem, czym warto byłoby się zająć i zbadać dokładnie aniżeli faktycznie wartościowymi danymi naukowymi, które są warte szaleństwa, popadania w długi i… krzywdzenia zwierząt…

  6. Jakub5:31 pm | Luty 21, 2011

    Pani MLeno :)
    Oczywiście, że Rodzice najlepiej potrafią ocenić to, czy sesje terapeutyczne dały jakiś efekt, czy nie. Jednak mówimy tutaj o czymś jeszcze. Zastanawiamy się wspólnie, czy w świetle dostępnych badań naukowych, wątpliwości nawet niektórych twórców i prekursorów delfinoterapii oraz sceptycyzmu autorytetów zajmujących się np. autyzmem warto wydawać na delfinoterapię kwoty, które być może zagwarantowałyby inne, intensywne i skuteczne formy pomocy. Jest to pytanie otwarte i liczymy tu na wypowiedzi przede wszystkim samych Rodziców.

    To prawda, że w tle pozostaje też pytanie o delfiny, choć jest to sprawa, której z definicji nie da sie i nie powinniśmy zestawiać z czymś takim, jak dobro chorych dzieci, bez względu na to, jak bardzo ważne są dla nas zwierzęta.
    I tutaj zresztą kwestia ta jest o wiele bardziej skomplikowana. Jako osoba, która zna ten temat, wie zapewne Pani, jak wiele jest nadużyć i nieprawidłowości jeśli chodzi o dokumentację delfinów żyjących w niewoli. Wspominaliśmy o tym choćby tutaj: http://czydelfinoterapia.pl/artykuly/delfinoterapia-w-wielu-przypadkach-jest-czescia-delfinowego-biznesu/
    i tutaj:
    http://czydelfinoterapia.pl/artykuly/niewygodna-prawda/czy-wiesz-skad-pochodza-delfiny-do-delfinoterapii/
    Czy wszystkie ośrodki organizujące delfinoterapię są – jak Pani pisze – „porządne i bardzo profesjonalnie podchodzące do sprawy”? Na pewno część tak. A inne – te, które także sprawiają wrażenie profesjonalnych? Spójrzmy na przykłady ośrodków odwiedzanych przez polskie Rodziny – choćby z Turcji: w jednym padły cztery delfiny w ciągu jednego miesiąca (wszystkie były z Taiji, pozostałe, importowane także z tego niechlubnego miejsca z Japonii, dalej tam pracują), a drugie, choć szczyci się tym, że delfiny trzymane są w wydzielonych w morzu basenach i że nie są używane do komercyjnych pokazów, starało się o zgodę władz Turcji na odłów dzikich delfinów z naturalnego środowiska mimo jasnych prawnych zakazów…

    Na pewno, wybierając ośrodek dla swojego Dziecka warto zwracać uwagę także na to, skąd pochodzą tamtejsze delfiny, czy ośrodek działa etycznie i czy niechcący nie współfinansujemy procederu opartego na łamaniu prawa międzynarodowego i na krzywdzie zwierząt.

  7. MLena1:14 am | Luty 21, 2011

    To że delfinoterapia jest taka droga to skutek znajdowania się ośrodków daleko od naszego kraju oraz poziomu naszych zarobków. Dla rodziny niepełnosprawnego dziecka z Zachodniej Europy wyjazd do ośrodka rehabilitacyjnego z delfinami równa się kosztami z przeciętnym wyjazdem rehabilitacyjnym, to dla rodzin z biedniejszego kraju wydaje się taki wyjazd kosztować majątek. Rodziny, które decydują się na uczestnictwo w delfinoterapii zwykle najpierw próbują tradycyjnych form rehablitacji, które nie przyniosły żadnego efektu, więc próbują czego się da, by pomóc swojemu dziecku. Już wiele polskich rodzin wyjechało na Florydę do Key Largo lub do Kozaczej Buchty i nie mogą nachwalić tych ośrodków. Wydając takie pieniądze człowiek nie pozwoliłby sobie na efekt placebo, więc wszyscy rodzice, z którymi mam kontakt, a ich dzieci uczestniczyły w delfinoterapii tuż po zakończeniu turnusu sięgali po opinie lekarzy i psychologów, a oni zauważyli poprawę. Więc co? Ktoś zrobił z nich idiotów? Delfinoterapia jest stosunkowo młoda i potrzebne są jej dokładne badania. Skoro widać po uczestnikach takich terapii poprawę to trzeba w końcu ustalić jak to działa.

    Wiem, że tu nie chodzi o delfinoterapię, tylko o trzymanie delfinów w niewoli. Delfin jest zwierzęciem dzikim, który przez człowieka dokładnie poznawany jest od lat 30 XXw. więc krótko, porównując z np lwami, trzymanymi już za czasów Starożytnego Rzymu. Od tamtego czasu życie delfinów w niewoli diametralnie się zmieniało (jakby twórcy tej strony byli zainteresowani, to by się dowiedzieli jak bardzo zmienił się przeciętny wskaźnik przeżywalności delfinów w niewoli oraz ile lat ma najstarszy w niewoli delfin) Delfin jest zwierzęciem dzikim, więc wypadki podczas pracy się zdarzają. Z końmi także się zdarzają, z psami również, a są to przecież udomowione zwierzęta, więc skoro człowiek przez tysiące lat je poznawał, to przecież do tego nie powinno dojść. Właśnie nie, to są zwierzęta – one inaczej funkcjonują niż my i delfiny choćby nie wiem jak inteligentne i wrażliwe nigdy nie będą myślały jak człowiek, wciąż będą zwierzętami. Podaliście na tej stronie przykłady incydentów ze zwierzętami z różnych placówek, nie badając jaka jest ich reputacja. Istnieją delfinaria, które należy zamknąć właśnie ze względu na nie dbanie o dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo ludzi. Znam nazwy jakiś 30 placówek, głównie w Azji i część w innych zakątkach świata. Akurat ośrodki organizujące delfinoterapię to porządne i bardzo profesjonalnie podchodzące do sprawy placówki. O tym po prostu nie chcecie mówić.
    Pewnie nie macie o tym pojęcia, (a może macie, ale po co kogo o tym informować)że delfiny, przebywające na terenie Stanów Zjednoczonych oraz Unii Europejskiej złapane po roku 1990 są nielegalnie przytrzymywane w niewoli? Wyjątkiem są zwierzęta, które uratowano i z jakiegoś powodu nie mogą wrócić na wolność. Każda sztuka ma paszport, więc urzędnicy CITES, EAZA, itp mogą w każdej chwili wkroczyć do placówki i sprawdzać dokumenty zwierząt. Kraje, które zezwalają na odłów ssaków morskich z ich naturalnego środowiska to Rosja i Japonia. W Chinach zgodę musi wyrazić parlament, pozostałe odłowy np na Wyspach Salomona są nielegalne i to chińczycy zablokowali odłów w 2010r. Pozyskiwanie zwierząt przez delfinaria z krajów Arabskich, azjatyckich czy przez Meksyk to wykorzystanie dziur w prawie – w tych krajach nikt tego nie kontroluje, póki faktycznie zwierzętom nie będzie działa się krzywda. Na rzeź delfinów w Taiji jest przyzwolenie i większość placówek nie ma z nim nic wspólnego. Nie każda placówka jest święta, nie sugeruję tego, ale trzymanie delfinów w niewoli ma także swoje zalety, nie tylko wady. Nie będę tu o tym pisała, mnie w tej sprawie bardzo ciężko złamać, bo badam to i interesuję się tym od lat. Ta strona mnie nie przekonuje i zdania nie zmienię.

  8. V11:36 am | Luty 20, 2011

    Ale co jest konkretnie bzdurą? To, że autorzy delfinoterapii teraz twierdza, ze nie ma ona sensu? Na tej stronie jest mnóstwo materiałów, artykułów – jak pisze Pani “bzdury” to prosze uzasadnić dlaczego.

  9. Jakub10:06 pm | Luty 18, 2011

    Nikt tutaj nie kwestionuje, że po pływaniu z delfinami zmiany, także w zakresie EEG, są obserwowalne. Chodzi tylko o to, czy mają znamiona terapeutyczne, czy nie można podobnych efektów osiągnąć inaczej, czy warto wydawać kilkanaście tysięcy złotych, czy też lepiej te pieniądze i wysiłek Rodziny zainwestować w terapię, która przyniesie trwalsze, bardziej wymierne efekty.
    Na pewno dla innych czytelników wartościowe byłyby informacje, jakie zmiany pokazało badanie EEG, przy jakim schorzeniu, po jakim czasie badanie było robione, czy zmiany były trwałe? Wreszcie – jak wyniki EEG i ich zmianę zinterpretowali lekarze.
    Wbrew pozorom są to dość istotne pytania, bo przecież zmiany w EEG (oczywiście tylko w pewnym zakresie) można uzyskać bardzo szybko choćby słuchając odgłosów przyrody, niektórych utworów muzyki klasycznej, bawiąc się ze zwierzętami domowymi…
    Gorąca prośba – zadbajmy by komentarze były przydatne dla innych i by pomogły podejmować decyzje odnośnie kierunku terapii i pomocy, jaką chcemy zapewnić Dzieciom.
    Pozdrawiam. Jakub

  10. Najra3:53 pm | Luty 18, 2011

    Jestem w szoku. Bzdury koszmarne. Zastanawiam się jaki interes ma autor.
    Może i autorzy strony nie mają dowodów, ale wsytarczy zrobić dziecku po delfinoterapii badanie EEG i porównać je ze zrobionym przed.
    Ja dysponuję kilkoma takimi zestawami badań EEG chorego dziecka wykonanymi w niezależnej i niemająceej nic wspólnego z delfinoterapią polskiej pracowni.

Dodaj komentarz